niedziela, 3 sierpnia 2008

nie zawsze chcieć znaczy móc

Atmosfera festiwalowa jeszcze nie jest wyczuwalna, ale nasze głowy już pulsują od pięknych wizji sukcesu finansowego lewych faktur i rachunków lewych pieniędzy które cichcem wylądują w naszych kieszeniach. Dla was to żadna strata, bo przepuścimy je kolektywnie w dowolnym lokalnym barze i wyjdzie na to samo. Wizje te są roztaczane tylko i wyłącznie w godzinach od 8 do 16 później mają wolne. Później następuje odpoczynek i topienie smutków.
Jednak żeby nawiązać do wspomnianego w poprzednim poście bycia poważnym i odpowiedzialnym za dane słowo, następuje właśnie cudowna przemiana-cud wody w wino słowa w chleb.
Oto pierwszy zakulisowy kulis.


Już nie taki zakulisowy, ale nadal kulis to pierwszy festiwalowy tytuł.
Sukiyaki Western Django - film w którym mamy nadzieje najpierw zakochać sie sami, a pozniej podzielić sie tym z wami. Sukiyaki Western Django (więcej fragmentów tu) to japoński western z Quentinem Tarantino w jednej z głównych ról.
Żeby nie było niedopowiedzeń. Chcemy, taki jest plan, żeby każdy film festiwalowy można było osadzić w naszych lokalnych realiach i odnaleźć alegorie.

Dla przykładu:

XII wieczna Japonia. Nic tylko lata osiemdziesiąte/dziewięćdziesiąte Polska. W mieście Yuda trwa wojna zwana Genpei pomiędzy klanami Taira i Minamoto, które od dawna stoją sobie na przeszkodzie. Nie przypomina wam to wojny między piątką a szóstką? Między fabrycznym a starym? W tym czasie do miasta przybywa nieustraszony rewolwerowiec, który staje w obronie przerażonych mieszkańców. Nieczyste sztuczki, zdrada, pożądanie, a ostatecznie także miłość, coraz bardziej przeplatają się wzajemnie w miarę jak sytuacja w Yuda zaczyna się stabilizować. Uniwersalizm jak się patrzy.

Sukiyaki - to czysta, a jakże, alegoria-odwołanie do pojedynków z lat dziecinnych. Gdzie walczą ze sobą dwa podwórka. Dwie ulice. Dwie dzielnice. To alegoria adrenaliny towarzyszącej każdemu z nas w dzieciństwie podczas gry w kapsle. Każdy chłopiec i dziewczynka będą mogli przeżyć cudowną retrospektywę, wczuć się w swoich rówieśników z kraju kwitnącej wiśni.

Czy ta teoria-filozofia nabazgrana na kolanie, dorobiona na prędce do naszego czystego pragnienia obejrzenia zwariowanego filmu sprawdza się w praktyce? Mamy nadzieję zobaczyć ten film jutro na festiwalu Dwa Brzegi w Kazimierzu Dolnym.

Bardzo chcemy zdobyć ten film na festiwal i zrobimy prawie wszystko, żeby wam go pokazać. Dla naszego wspólnego dobra. Aby nasz kraj rósł w siłę, a ludziom żyło się lepiej.

PS
Po wstępnych rozmowach ze sponsorami jesteśmy coraz bliżej wiary, że festiwal rzeczywiście się odbędzie i będą same dobre filmy i jeden słaby i dwa, trzy cudowne koncerty. Jutro nowe wieści. Pierwsze pewne tytuły pierwsi goście.

PS 2
Zdjęcie rozpoczynajace wpis to fotka zrobiona jednej z naszych wizji.

środa, 30 lipca 2008


Festiwal to taka dziedzina działalności, która programowo winna być i rzeczywiście jest działalnością spontaniczną. To samo tyczy się festiwalowego stylu życia, który to będziemy uprawiać przez kolejny miesiąc. W zasadzie jedyną różnicą między trybem zwykłym, a festiwalowym nie jest ilość godzin snu, a tylko i wyłącznie poziom endorfin wydzielanych do krwi. To szalenie przyjemne, bo endorfiny to prawie jak narkotyk. Więc wokół unosi się woń feromonów każdy szuka swojej połówki i zastanawia się czy już kiedyś całował się z rudą dziewczyną, a jeśli nie to, dlaczego? I dlaczego by wreszcie nie spróbować? Jeśli nie szukamy drugiej połówki to i tak jest przyjemnie, bo przecież miłość -to złożone, trudne do zdefiniowania zjawisko, często utożsamiane z uczuciem, które przejawia się w relacji do drugiej osoby (lub obiektu), połączonej z silnym pragnieniem stałego obcowania z nią, czemu może towarzyszyć pociąg fizyczny do osoby będącej obiektem uczucia. Zwykle jest okazywana przez próby uszczęśliwiania kochanej osoby.
Miłość jest przedmiotem fascynacji i źródłem inspiracji dla twórców sztuki, literatury, psychologii i religii. Przez niektórych ludzi bywa uważana za sens życia ludzkiego – czyniąca je prawdziwym i w pełni szczęśliwym.
Powinno być więc już jasne, że hasłem o którego podanie prosiliśmy w zeszłorocznym konkursie (w którym do wygrania było wejście za ekran kinowy) była właśnie MIŁOŚĆ. To ona stoi u poczęcia. Zależność jest prosta. Reżyserzy, aktorzy – szeroko pojęci TWÓRCY robią kino żeby uszczęśliwiać kochane osoby – widzów. To samo czynią organizatorzy festiwalów. Więc nawet jeśli właśnie narzeczona/y uciekli wam sprzed ołtarza tudzież z łóżka i macie fatalny dzień bo wstaliście lewą nogą, spróbujcie się rozejrzeć nie narzekać. Z dnia na dzień zbliżamy się do ośmiodniowej orgii, podczas której będziemy przeżywać emocje oraz łechtaliśmy się wzajemnie w dobrej atmosferze dobrego kina. Czyż to nie piękne?


PS
Jako, że w naturze nic nie ginie, a historia zatacza koło, to nie mogłem oprzeć się, żeby tegorocznego blogowania nie rozpocząć od lekko odbrązowionego wpisu, który kończył zeszłoroczne festiwalowe blogowanie. To i łatwiejsze i uczciwsze uwierzcie na słowo. Żegnamy to co stare, żeby przywitać nowe piękne i okazałe. Chcemy, żeby tegoroczny blog był poważniejszy, żeby festiwal był poważniejszy i żebyśmy sami wreszcie troche wydorośleli. Pewnie nam się nie uda, bo nasz blog utrzymany jest w czerni, jednak stay tuned wpadajcie do nas codziennie, a będziecie na bieżąco wyposażani w informacje z pierwszej ręki (informacje o repertuarze, wywiady recenzje cytaty zdjęcia trailery, informacje o wydarzeniach zakulisowych i koncertach), z linii frontu walki o odbudowę moralną społeczeństwa miast do 50 tys mieszkańców. Będziecie wiedzieli co robimy gdzie jesteśmy i dlaczego.

Pierwsze spotkanie w klubie festiwalowym Obora dziś o godz 20.00

Szalom.